logotype
Piszą o nas PDF Drukuj

LITTERARIA COPERNICANA 1(25) 2018, s. 173-178.

Recenzja książki Emigracja wewnętrzna. Postawy, motywacje, dylematy.

czytaj



"Polityka" Nr 721 (3111), 24.05-30.05.2017, s. 64-67


http://www.wni.com.pl/images/stryjkowski.jpghttp://www.wni.com.pl/images/stryjkowski.jpg

http://www.wni.com.pl/images/stryjkowski.jpg

http://www.wni.com.pl/images/stryjkowski.jpg

 

 

 

 

 

 

 


 

Anna Stolarczyk-Gembiak, Poznańska Biblioteka Niemiecka. Koncepcja i przesłanie

Przeczytaj cały artykuł

 


 

"Nowe Książki" Nr 7/2015,  s. 35-36

Recenzja książki pod red. Łukasza Musiała, Języki przemocy.

http://www.wni.com.pl/images/stryjkowski.jpghttp://www.wni.com.pl/images/stryjkowski.jpg

 

 

 

 

 

 

 


 

„Przegląd Polityczny" nr 130/2015, s. 184

Języki przemocy należą do najciekawszych antologii, które ukazały się dotąd w ramach Poznańskiej Biblioteki Niemieckiej. Autorem tej antologii jest Łukasz Musiał, współpracownik PP i jeden z najbłyskotliwszych krytyków literackich młodszego pokolenia. Jego wstęp jest w równym stopniu przewodnikiem po literaturze przedmiotu, jak też rozprawą, w której pytaniom o źródła, genezę i mechanizmy przemocy niezmiennie towarzyszy refleksja nad naturą ludzką, porządkiem władzy i kultury.

Freud i Jünger, Weber i Canetti, Sofsky i Reemtsma (by poprzestać tylko na tych nazwiskach) - tworzą panoramę stanowisk, które przynoszą wielorakie odpowiedzi na kluczowe pytanie: skąd zło? Większość odpowiedzi, powiada Musiał, można by z powodzeniem uznać za współczesną wersję teodycei. Zamiast pytać o zło mamy pytania o przemoc.

Ale można też przyjąć zupełnie odmienny punkt widzenia: Koty drapią, psy gryzą, ludzie zabijają - w ten sposób Ruth Klüger, amerykańska badaczka literatury i pisarka, była więźniarka Auschwitz, odpowiada na pytanie o powód, dla którego ludzie zabijają ludzi, jak gdyby była to najnormalniejsza rzecz pod słońcem. Klüger sugeruje, innymi słowy, że niczemu nie należy się dziwić i niczego nie należy wyjaśniać. Czy zatem przemoc nie ma narodowości ani wieku, jest bezimienna i stara jak świat? Czy to oznacza, że nie ma również swojego "miejsca zamieszkania" i własnej historii? Czy w tej sytuacji możemy pytać o istnienie przemocy specyficznie niemieckiej?

 


 

"Czasopismo Prawno-Historyczne" zeszyt 1/2014, s. 323.

Małgorzata Materniak-Pawłowska, Henryk Olszewski, Spory o narodowy socjalizm na łamach Poznańskiej Biblioteki Niemieckiej

Przeczytaj cały artykuł

 


 

„Przegląd Polityczny" nr 124/2014, s. 186

Niemiecki Wschód – pod takim tytułem ukazała się antologia opracowana przez Chistophera Kleßmanna, poświęcona historii tego pojęcia (długiej i burzliwej), jego wyobrażeniom, misji i dziedzictwu. Tytułowa przestrzeń była w przeszłości mitem, ziemią obiecaną, a nawet programem politycznym. Rzadko jednak była tym wszystkim jednocześnie – podkreśla Kleßmann. Istniał bowiem „Wschód polityczny”, który ze „Wschodem historycznym” i „geograficznym” wcale nie był tożsamy. Na tym polega „migotliwość” tego pojęcia. Jeśli dodamy do tego opowieści o przepaści cywilizacyjnej dzielącej Zachód i Wschód, hasła przestrzeni życiowej i ruchu na Wschód, wreszcie – przekonania o historycznym posłannictwie niemieckich kulturtregerów, to łatwo wyobrazić sobie, jak niebezpieczny potencjał kryje się pod tytułowym terminem. Od razu wkraczamy w krainę volkistowskich mitów politycznych, eksterminacyjnej polityki III Rzeszy czy dyskursów powojennych pokoleń wypędzonych w Republice Federalnej. Rewersem tej postawy jest zmiana dokonująca się w ostatnich dekadach. Jak pisze Kleßmann, dziś mianem „Niemieckiego Wschodu” określa się potocznie przede wszystkim dawną NRD. Stare określenie odnoszące się do trenerów za Odrą i Nysą należy do historii. Książka ukazała się w serii „Poznańskiej Biblioteki Niemieckiej”, której wydawanie kontynuuje Wydawnictwo Nauka i Innowacje w Poznaniu.


 


 

"Nowe Książki" nr 6/2014,  s. 83.

Zbigniew Chojnowski, Niemcy i Wschód

http://www.wni.com.pl/images/stryjkowski.jpg

 


 

„Mówią Wieki” czerwiec 2014, nr 7 (653).

Piotr Szlanta, Niemiecki mit Kresów Wschodnich.

http://www.wni.com.pl/images/stryjkowski.jpg

 

 

 

 

 

 

 


 

„Mówią Wieki” maj 2014, nr 6 (652), s. 75.

Piotr Szlanta, Odbudowa po katastrofie.

http://www.wni.com.pl/images/stryjkowski.jpg

Omawiana książka traktuje o powojennej odbudowie Niemiec. Polegała ona przede wszystkim na podnoszeniu kraju z morza ruin, z których dobywał się fetor niepochowanych ciał – tak w 1945 roku wyglądały niemieckie miasta. Proces ten przeszedł później w cud gospodarczy w RFN, a w komunistycznej NRD w siermiężną, nieefektywną gospodarkę, centralnie planowaną według wzorców radzieckich.

Konrad Jarausch, rocznik 1941, którego ojciec nie wrócił z frontu wschodniego, nie napisał jednak książki o przemianach gospodarczych. Nie jest to również typowa historia polityczna, a zatem czytelnik nie utonie przygnieciony natłokiem faktów i dat. Wydarzenia stanowią dla Jarauscha jedynie tło. Praca traktuje bowiem przede wszystkim o przemianach w świadomości i postawach narodu niemieckiego w ciągu 50 lat. Stara się przeniknąć meandry świadomości pokoleń żyjących nad Renem i Łabą po największej klęsce, jakiej Niemcy zaznały w swej historii.

Do demokracji odnoszona się tam początkowo z niechęcią, zaledwie ją tolerując. Dopiero z czasem przyswojono sobie i uznano za własne wartości otwartego, pluralistycznego społeczeństwa obywatelskiego. Niebagatelną rolę w tym procesie odegrały boom gospodarczy i atrakcyjność amerykańskiej kultury masowej. Zachodnioniemiecka młodzież wsłuchiwała się w melodie płynące z radioodbiorników amerykańskiej rozgłośni RIAS i nosiła się jak ich rówieśnicy za Wielką Wodą. Zresztą służbę wojskową w kontyngencie US Army stacjonującym w RFN pełnił w latach 1958-1960 niejaki Elvis Presley… Nawet władze NRD ugięły się przed oczekiwaniami młodzieży i utworzyły radio DT-64, nadając program skierowany do tej grupy odbiorców. Jedne z najpoważniejszych zamieszek, jakie wybuchły w NRD w latach siedemdziesiątych, spowodowało odwołanie koncerty rockowego.

Odbudowa czy tytułowy powrót do cywilizowanego świata miały także wymiar zewnętrzny. W 1954 roku pozwolono Niemcom na wzięcie udziału w piłkarskich mistrzostwach świata w Szwajcarii, które zresztą wygrali. Pomogło im to odzyskać wiarę w siebie i w lepszą przyszłość, choć już na zawsze obciążoną pamięcią o ogromie win popełnionych podczas nazistowskiej dyktatury.

Jarausch zajął się również problemami integracji migrantów i wielokulturowością współczesnych Niemiec. Musiano sobie z tym radzić tuż po wojnie, gdy z dawnych ziem niemieckich na wschodzie napłynęła wielomilionowa rzesza uchodźców i przesiedleńców – nie zawsze witano ich z otwartymi rękami. W zakończeniu autor przedstawia wyzwania stojące dziś przed Niemcami w zglobalizowanym świecie. Jako zagrożenia dla ustroju politycznego i społecznego RFN wymienia: brak zainteresowania polityką, korupcję, nadużycia mediów czy nadmierną ingerencję państwa w życie obywateli. Książka Jarauscha stanowi cenne uzupełnienie bibliotek osób zainteresowanych powojennymi dziejami Niemiec i całej Europy.

 


 

HENRYK OLSZEWSKI

POCHWAŁA WAŻNEJ INICJATYWY WYDAWNICZEJ. Trzydzieści pięć tomów Poznańskiej Biblioteki Niemieckiej (1996-2012)

Zaledwie kilkanaście lat temu ukazał się pierwszy tom Poznańskiej Biblioteki Niemieckiej, wtedy skromnie i bez rozgłosu; dziś stoi na półkach naszych regałów trzydzieści pięć woluminów, a kilka kolejnych znajduje się w przygotowaniu. Seria szybko uzyskała renomę; jest symbolem trafnego wyboru i synonimem dobrej roboty, a każdorazowa promocja nowego tomu stanowi naukowe i kulturalne wydarzenie. Z uznaniem wypowiadali się o niej najwybitniejsi humaniści polscy, dla których tworzy „jedną z najważniejszych pozycji w polskiej humanistyce współczesnej” (Ryszard Kapuściński) inicjatywę wydawniczą, odsłaniającą przed polskim czytelnikiem „znakomitą panoramę głównych debat intelektualnych w Niemczech i najważniejszych osiągnięć badawczych niemieckiej humanistyki” (Bronisław Geremek). Głęboki szacunek i satysfakcja przenikają opinie przedstawicieli elit niemieckich. W 2001 r. „Literatura na Świecie” przyznała jej nagrodę w dziedzinie inicjatyw wydawniczych. Sukces dzielą między siebie wszyscy, który współpracują przy wydawaniu serii: Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, która ją finansuje, rzesza znanych autorów i tłumaczy, recenzenci, Wydawnictwo Poznańskie, którego wysiłkowi i kompetencji seria zawdzięcza staranny druk i piękną szatę graficzną, no i przede wszystkim obaj redaktorzy – Hubert Orłowski i Christoph Kleßmann. Szkoda, że z dzisiejszych metryk książek nie sposób odczytać, jak wysoki jest nakład i jak kształtuje się dystrybucja; wiedzielibyśmy wtedy lepiej, jak upowszechnia się wiedza o dokonaniach niemieckich elit w polskim społeczeństwie, które – mimo trudności – zmierza jednak do tego, by stać się społeczeństwem obywatelskim i intensywnie poszukuje dla siebie zakorzenienia w rozległym obszarze kultury europejskiej, unijnej.

Swoisty jubileusz skłania do pochylenia się nad wydawnictwem, do refleksji nad jego strukturą, nad jego założeniami metodologicznymi, nie na końcu także nad rysującymi się perspektywami.

Każdy tom otwiera krótkie, identyczne w treści credo, który w mocno skondensowanej, ale sugestywnej formie wymienia zadania, które stawiają przed sobą wydawcy oraz wyraża zasady, stanowiące podstawy metodologiczne i edytorskie serii. Zasługuje ono na to, by przytoczyć je in extenso, bo stanowi wstępną odpowiedź na ważne pytania, jakie muszą postawić także czytelnik i recenzent:

Sąsiedztwo zobowiązuje. Zwłaszcza wtedy, gdy pamięć sąsiedztwa różni mocno, a niepięknie. Taka pamięć dzieli i łączy. Jako wspólne doświadczenie warunkuje współczesność.

Sąsiedztwo niemiecko-polskie zobowiązuje. Zwłaszcza do rozumnej refleksji. Jej warunkiem koniecznym, choć bynajmniej niewystarczającym, jest znajomość myśli, drążących proces Nationbildung społeczeństwa niemieckiego. Stąd wziął się zamysł przyswajania refleksji autorów niemieckich nad własnym narodem, jego kulturą i cywilizacją. Stąd nie zdarzeniowość, lecz mentalność, nie (niegdysiejszy) news historyczny, lecz habitus znajdują się w centrum zainteresowania wydawców serii.

Poznańska Biblioteka Niemiecka przynosi teksty nie tyle z samej nazwy niemieckie, co z racji pochylenia ich autorów nad własnym społeczeństwem i jego uwarunkowaniami. Dlatego obok historyka społecznego pojawia się pisarz, socjolog, filozof. Różna jest również struktura poszczególnych tytułów. Tomy przejęte edytorsko w całości sąsiadują z ofertami „autorskimi”, poskładanymi zarówno z dokonań jednego twórcy, jak i wokół określonego kręgu problemowego czy dyskursu.

Biblioteka postrzega refleksję w kategoriach „długiego trwania”. Odnajduje tam bowiem szczególność nowożytności niemieckiej: w spowolnionym procesie mieszczanienia, w paradygmacie konfesjonalizacji, w ewolucji oświeceniowej filozofii państwa, w pruskiej i popruskiej kulturze prawnej, w pragmatyzmie świadomości potocznej, we współuzależnieniach ideologii i modernizacji, kultury masowej i myśli elitarnej. Zróżnicowanie stanowisk przywoływanych autorów jest zatem zamierzone, a nie przypadkowe.

Zanim przyjdzie zastanowić się, czy i w jakiej mierze to piękne credo bywa w serii przestrzegane i zostaje spełnione, spróbujmy dokonać krótkiej i dlatego nader trudnej prezentacji poszczególnych tomów.

Tom 1 (Rozważania o Niemcach, 1996) zawiera socjologiczne i historyczne prace Norberta Eliasa, autora fundamentalnych studiów dotyczących niemieckiego rozwoju w XIX i XX w. Krążą one wokół dwóch związanych z sobą głównych problemów: socjogenezy pojęć „kultura” i „cywilizacja” oraz dokonanego przez faszyzm „skoku barbaryzacji”. Elias stworzył podbudowaną oryginalną i kontrowersyjną, choć empirycznie sprawdzoną teorię historii społecznej Europy Zachodniej i Środkowej od rozkwitu średniowiecza po przełom XIX i XX w. Skłania ona do zadumy nad zjawiskami kulturowymi i procesami psychicznymi w połączeniu z analizą procesów społeczno-politycznych (także takich, które głęboko wnikają w historie codzienności), czyniąc z wzorców interpretacyjnych, praktyk kulturowych i subiektywności danego czasu pełnoprawny przedmiot nauk o przeszłości. Jego obraz historii nie uległ zmianom pod wpływem wydarzeń drugiej wojny światowej i narodowego socjalizmu, nie zmniejszył dystansu wobec polityki, ale – jak stwierdza we wstępie Jürgen Kocka – był to obraz dostatecznie sceptyczny i realistyczny, aby przetrwać „barbarzyństwo owych czasów i mu nie ulec”.

W tomie 2 (Anioł historii, 1996) pomieszczono eseje, szkice, fragmenty tekstów Waltera Benjamina, niemieckiego filozofa, teoretyka kultury, krytyka literatury i tłumacza, który życie emigranta zakończył samobójstwem w 1940 r. Autor wprowadzenia, Hubert Orłowski przypomina niezwykle szeroki zakres zainteresowań bohatera, wokół których od lat toczą się zaciekłe dyskusje: są nimi – jak stwierdza – alegoria, magia języka, aura, mit, teologia inwersji, alegoryzacja, poznanie historyczne, estetyka mediów. Teksty, nie pozbawione wyraźnych politycznych implikacji, oszczędne i subtelne i może dlatego sugestywne, zaczynają się od głośnego szkicu W sprawie krytyki przemocy, będącego refleksją na temat mechanizmu stosowanych przez rządzących środków władczych, kończą zaś rozważania O pojęciu historii, w których krytycy nieraz dopatrywali się „przebudzenia po szoku paktu Hitler-Stalin”.

Bohaterem 3 tomu (Trzy kultury. Socjologia między literaturą a nauką, 1997) jest też uczony-humanista, ale młodszego pokolenia (urodzony w 1927 r. przedstawiciel Waffenhelfergeneration), Wolf Lepenies, autor m.in. znanych traktatów: Melancholie und Gesellschaft (1969) i Die drei Kulturen (1985). Lepenies to wybitny pisarz i – czasem – wręcz kasandryczny mentor życia publicznego, komentator przemian francuskich, angielskich i niemieckich. To też publicysta, który wielce się zasłużył w walce o rozbudzenie potrzeb edukacyjnych i o „świadomość kultury uczenia się” [H. Orłowski, wstęp s. 14]. Lepenies chce przeformułowania systemu wartości w Europie, zwłaszcza świadomości wartości pracy i mówi o Europie, która powinna przestać funkcjonować jako „kultura pouczania” a powinna stać się „kulturą uczących się”. Lepenies wydaje się grać tę rolę, która w naszym kraju jest udziałem Ryszarda Kapuścińskiego.

W tomie 4 (Jürgen Kocka, O historii społecznej Niemiec, 1997) wydawcy serii zwracają się ku prezentacji tekstów niemieckich historyków. Znakomitego badacza, do jakich zalicza się Jürgen Kocka, którego teksty go wypełniają, szerzej przedstawiać nie trzeba. Jest jednym z najbardziej nowoczesnych i najbardziej znanych w swoim fachu historyków w Niemczech. Wcześnie zwrócił na siebie uwagę nowatorskimi monografiami z zakresu historii społecznej: Unternehmensverwaltung und Angestelltengesellschaft am Beispiel Siemens 1847-1914 (1969), Klassengesellschaft im Krieg. Deutsche Sozialgeschichte 1914 bis 1918 (1973), Sozialgeschichte (1977), Unternehmer in der deutschen Industrialisierung (1975), Angestellte zwischen Faschismus und Demokratie (1977), Bürgertumm im 19. Jahrhundert (1990) i innymi. Tematyka ta jest oczywiście obecna w tomie, do którego wstęp napisał wyjątkowo sam autor: otrzymujemy teksty, stanowiące rezultat empirycznych dociekań o przedsiębiorcach i uprzemysłowieniu, o robotnikach, pracownikach umysłowych i mieszczanach; ważne miejsce w książce zajmują węzłowe problemy dziejów Niemiec w XX stuleciu. Ale najbardziej fascynują rozważania Kocki nad teorią historii i metodami jej uprawiania. Warto tu przypomnieć, że J. Kocka był obok George G. Iggersa i Andrzeja Malewskiego najbliższym współpracownikiem Jerzego Topolskiego, pierwszej postaci wśród metodologów historii w naszym kraju. Kocka mówi nam, czym jest historia społeczna (Sozialgeschichte) i historia społeczeństwa (Gesellschaftsgeschichte), przekonuje, że niemiecka nauka historii była w XIX w. i wczesnym XX niesłychanie różnorodna, że przyśpieszony jej rozwój, połączony z gwałtowną krytyką historyzmu, nastąpił w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy to historia społeczna zaczęła wyzwalać się z więzów historii gospodarczej i kiedy założone przezeń w 1975 r. czasopismo „Geschichte und Gesellschaft” pozwoliło jej – m.in. dzięki uprawianiu historii codzienności (Alltagsgeschichte) – przenikać do historii ogólnej. Stała się podstawą tożsamości zbiorowej, m.in. dzięki pogłębieniu refleksji nad jej teorią, nad jej statusem jako nauki praktycznie zaangażowanej, która swe zbliżenie do nauk społecznych zawdzięcza najwięcej konstrukcjom Maxa Webera. Perspektywy dla nauk o przeszłości widzi Kocka w zwrocie ku badaniom integralnym.

Tom 5 (Po nihilizmie, 1998) poświęcony jest pisarstwu Gottfrieda Benna, jednego z największych poetów niemieckich ubiegłego stulecia. Benn ucieleśniał żywą historię rozterek, na jakie narażony bywał intelektualista w okresie Republiki Weimarskiej i Trzeciej Rzeszy. Wykształcenie teologiczne, ale także przyrodnicze i medyczne oraz nieprzyjazne okoliczności sprawiły nasilenie się jego pesymizmu historiozoficznego, który prowadził do swoistej idei inżynierii cywilizacyjnej o podkładzie biologicznym, wyrażającej kryzys tożsamości jednostki, bo uzasadniającej sens „wychowania nowego człowieka niemieckiego”. Rezultatem było przejściowe poparcie udzielone reżimowi NSDAP. Tom, na którego treść składają się utwory przede wszystkim z lat trzydziestych, należy do najciekawszych lektur w Poznańskiej Bibliotece Niemieckiej.

W tomie 6 (Rewolucja konserwatywna w Niemczech 1918-1933, 1999) Wojciech Kunicki zawarł liczne i – podkreślmy – trafnie dobrane teksty przedstawicieli nurtu określanego jako „konserwatywna rewolucja”. To m.in. Friedrich Hielscher, Edgar Jung, Ernst Jünger, Friedrich Georg Jünger, Carl Schmitt, Othmar Spann, Oswald Spengler, Wilhelm Stapel, Artur Moeller van den Bruck, Ernst Niekisch. Wydawca i komentator zdaje sobie sprawę z nieostrości terminu, ale – nie pierwszy i nie ostatni – wikła się nieco w interpretacji fenomenu, który ma swą długą „prehistorię” i swój „ciąg dalszy” i który wypełnia sobą spory segment ideowej przestrzeni Republiki Weimarskiej. Konserwatywna rewolucja chciała – jak wiemy – ratować trendy, które zwyciężyły w pierwszej dekadzie stulecia i stały się podstawą teologii wojny w 1914 r., a zwracając się potem przeciwko ładowi Republiki przygotowały grunt pod sukces nazistów w roku 1933. Los koryfeuszy tej doktryny w Trzeciej Rzeszy jest nader pouczający.

Historii współczesnej w ścisłym jej rozumieniu poświęcony został tom 7: Sporne problemy współczesnej historii Niemiec (1999), zawierający studia pióra współwydawcy serii Christopha Kleßmanna, profesora Uniwersytetu w Poczdamie i dyrektora tamtejszego Centrum Badań nad Historią Współczesną. Teksty Kleßmanna pochodzą z lat dziewięćdziesiatych i w przeważającym stopniu traktują o dziejach nauk historycznych w NRD. Mówią o dyskusji nad ważnym problem kontynuacji w dziejach najnowszych Niemiec, o problemie podwójnego „przezwyciężania przeszłości” w państwie SED, o wizerunku wschodnioniemieckiej historiografii w Niemczech Zachodnich. Poruszają też niemniej istotne problemy: historię społeczną środowiska protestanckiego w NRD i status „upaństwowionego ruchu robotniczego” w tym kraju. Traktują w końcu o opozycji i rezystencji w niemieckich dyktaturach i o kłopotach z „przełomem”, zawierając ciekawe refleksje na marginesie gościnnego pobytu w Lipsku po zjednoczeniu. Rozprawy Kleßmanna są interesująco pomyślane i inteligentnie napisane.

W 2000 r. ukazały się aż cztery tomy. Trzy z nich (t. 8: Nazizm, Trzecia Rzesza a procesy modernizacji; t. 9: Cenzura w Niemczech w XX wieku, i t. 10: Przestrzeń i polityka. Z dziejów niemieckiej myśli politycznej) zawierają wypowiedzi pochodzące od różnych autorów, wypowiadających się reprezentatywnie na konkretny temat, czwarty (t. 11: Imperatyw pokoju. Polityka i wojna w XX wieku), tematycznie też jednorodny, mieści rozprawy jednego autora, którym jest znany historyk i politolog niemiecki, Hans-Adolf Jacobsen.

Tom 8: Nazizm, Trzecia Rzesza a procesy modernizacji, opracowany i poprzedzony znakomitym wstępem przez Huberta Orłowskiego, należy – w moim przeświadczeniu – do najlepszych w serii. Stanowi on świetny komentarz do najważniejszych debat, polemik i sporów, jakie z różną intensywnością przetaczały się w gronie niemieckich elit w drugiej połowie stulecia. Hubert Orłowski przypomina o stawce tych sporów: „W przestrzeni publicznej powojennego społeczeństwa niemieckiego na pierwszy plan wybija się ciąg polemik, kontrowersji i debat, związanych z tożsamością narodową i kondycją moralną narodu jako zbiorowości” (s.7). Pierwsze z nich, którym towarzyszyły spore emocje, były dyskusje wokół „kwestii stopniowalności i rozgraniczania winy oraz odpowiedzialności społeczeństwa niemieckiego za czyny popełnione podczas drugiej wojny światowej”, potem przyszły spory o moralne aspekty „emigracji wewnętrznej” i jej stosunek do emigracji właściwej, zewnętrznej. Wreszcie kontrowersja dotycząca odczytania Doktora Faustusa Tomasza Manna. W latach osiemdziesiątych podzielił szerokie elity niemieckie „spór historyków”, tzw. Historikerstreit. Spór o polityczne, światopoglądowo-moralne, a przede wszystkim o cywilizacyjno-mentalne miejsce nazizmu i Trzeciej Rzeszy w dziejach narodu niemieckiego trwa zresztą – jak wiadomo – do dziś i jego końca wcale nie widać, bo stawką w nim pozostaje zmiana paradygmatu zrozumienia tego co się stało w samej Trzeciej Rzeszy, zarówno przed rokiem 1933, jak i po 1945, z punktu widzenia teorii modernizacji. Relacje Trzecia Rzesza – modernizacja odkrywane się „w cieniu Maxa Webera”, ale udział w ich definiowaniu biorą udział badacze różnych generacji: od Thomasa Nipperdeya i Hansa Mommsena po Detleva Peuckerta, Arnolda Sywottka i Rainera Zitelmanna; wszyscy są oczywiście obecni w antologii. Podsumowuje H. Orłowski przebytą i nadal uczęszczaną drogę równie zaskakująco co przekonująco: „Trzecia Rzesza nie tyle zapoczątkowała, co przyśpieszyła – również, jeśli nie przede wszystkim, w sferze ówczesnego odczucia społecznego! – procesy społeczne i ludnościowe, przemiany mentalne, strukturalne oraz instytucjonalne, z których – i to jest właśnie arcyniepokojący dylemat historiozoficzno-moralny – niemała część wyszła na korzyść powojennym Niemcom. Zapoczątkowana zburzeniem terytorialnej struktury społeczna mobilność przestrzenna, rozbicie konwencji stanowych i (wojenne) zmiany w algorytmizacji karier polityczno-gospodarczych oraz w samym sposobie wyłaniania elit (decyzyjnych, refleksyjnych), zwiększony udział profesjonalistów w podejmowaniu decyzji, czyli zrozumienie dla potęgi logistyki zarządzania ŕ la Todt i Speer, przyśpieszenie efektywności i racjonalności produkcji masowej, zmiany w infrastrukturze gospodarczej i masowym transporcie (choćby system autostrad i kanałów), przyśpieszenie przejścia od struktur „organicznych” (wspólnota wiejska, rodzina) do struktur funkcjonalnych (organizacje, instytucje), industrializacja kultury masowej: te i dalsze pokrewne procesy są – o ironio! – spadkiem również po nazizmie i Trzeciej Rzeszy”.

Czesław Karolak, który opracował i opatrzył wstępem t. 9 (Cenzura w Niemczech w XX wieku. Studia, analizy, dokumenty), dał kilkanaście tekstów autorów powojennych, którzy napisali studia, dotyczące bądź to historii cenzury i autocenzury, instytucji i systemu cenzury w Niemczech od czasów wilhelmińskich po zjednoczenie kraju, bądź to zebrali materiał, tworzący dokumenty i analizy. Rozkład akcentów wewnątrz tomu może być przedmiotem dyskusji, co jednak nie podważa opinii, że i w tym przypadku otrzymaliśmy pozycję wartościową, skłaniającą do porównań i zadumy.

To ostatnie odnosi się oczywiście także do następnego tomu (t. X: Przestrzeń i polityka. Z dziejów niemieckiej myśli politycznej), do którego obszerny wstęp napisali Anna Wolff-Powęska i Eberhard Schulz i który był już przeze mnie recenzowany na łamach „Studia Historica Slavo-Germanica”. Stanowi on antologię tekstów, które tworząc historię geopolityki, zarazem wyznaczają etapy jej przeobrażania się jako nauki. Wydawcom przyświecają dwa cele. Pierwszy można by ująć następująco: Niemcy przez dziesięciolecia uważali się za ofiarę geopolitycznego usytuowania na kontynencie. W związku z tym geopolityka bywała wezwaniem do walki, narzędziem politycznej i militarnej ekspansji. Dziś po raz pierwszy w dziejach przestrzeń i położenie traktowane są jako atut stwarzający szansę na współpracę: czas przezwyciężył sprzeczność między geografią i historią, która tak fatalnie ciążyła na nowożytnych dziejach Niemiec. Drugi brzmi: Nowa Europa na progu XXI wieku, dająca początek procesowi zanikania granic, musi prowadzić do nowego paradygmatu: geografia, a tym bardziej geopolityka w starym stylu nie stanowią już przeznaczenia. Załączone do wykładu A. Wolff-Powęskiej i E. Schulza rozprawy niemieckich autorytetów zdają się ten kierunek ewolucji w pełni potwierdzać.

Tom 11 (Imperatyw pokoju. Polityka i wojna w XX wieku, 2000) jest głosem – jak to już zaznaczono wyżej – Hansa-Adolfa Jacobsena, badacza historii współczesnej, w szczególności polityki zagranicznej Niemiec, mocno zaangażowanego i wielce zasłużonego dla procesu normalizacji stosunków niemiecko-polskich. Przypomina o tych zasługach autor przedmowy Mieczysław Tomala, dowodzą ich w sposób nie budzący wątpliwości zamieszczone w woluminie rozprawy. Traktują one o polityce zagranicznej Trzeciej Rzeszy, przed i w trakcie drugiej wojny światowej. Mówią o ruchu oporu przeciwko Hitlerowi, o „stanie narodu” w roku 1945, o dziedzictwie historycznym i początkach realistycznej polityki Niemiec Zachodnich, o współczesnych badaniach nad pokojem i konfliktami na arenie międzynarodowej. Sporą część książki wypełniają rozprawy poświęcone polityce niemieckiej wobec Polski. Antologia kończy się analizą polityki europejskiej okresu transformacji na kontynencie, prowadzącej od zbiorowej obrony do zbiorowego bezpieczeństwa.

Historyk wielkiego formatu daje też swoje utwory do następnego tomu (t. 12: Semantyka historyczna, 2001). Jest nim Reinhart Koselleck, jeden z twórców zasłużonego Ośrodka Studiów nad Teorią Badań Historycznych na Uniwersytecie w Bielefeld, animator i współtwórca koncepcji wielotomowego reprezentatywnego wydawnictwa historyków niemieckich: Geschichtliche Grundbegriffe. Historisches Lexikon zur politisch-sozialen Sprache in Deutschland i autor m.in. znakomitych syntez: Preussen zwischen Reform und Revolution. Allgemeines Landrecht, Verwaltung und soziale Bewegung von 1791 bis 1848 (1967). Opracowany przez Huberta Orłowskiego wolumen nie pomija oczywiście credo Kosellecka, otwierającego leksykon; jego podstawę stanowią jednak przede wszystkim studia zebrane swego czasu w zbiorze Vergangene Zukunft. Zur Semantik geschichtlicher Zeiten (1979), o których niemiecki recenzent kiedyś napisał, iż „tworzą spektrum historycznych znalezisk i teoretycznych perspektyw, wywodzących się bez wyjątku z jednej podstawowej tezy, mianowicie, że również zaistnienie »czasu historycznego« jest historycznie limitowane” (s. 21). Wyrażam zdanie, że Hubertowi Orłowskiemu udał się zamysł przybliżenia czytelnikowi jakże ważnych założeń a zarazem trudnych tematów pisarstwa Kosellecka z zakresu historii pojęć, traktującego tę historię jako „pośrednika” pomiędzy historią społeczną i historią świadomości, i równocześnie skłonnego uważać ją za coś specyficznie niemieckiego (s. 23), dlatego wymagającego stworzenia rodzaju „atlasu językowego”. Słownik-atlas taki, w opracowaniu Wojciecha Kunickiego, został załączony do rozpraw niemieckiego autora, i trzeba powiedzieć, że okazuje się on nad wyraz przydatny w zrozumieniu jego „językowej refleksji”.

Tom 13 (Państwo i społeczeństwo. Wizje wspólnot niemieckich od Oświecenia do okresu Restauracji, 2001), zestawiony i skomentowany przez nieodżałowanego Tadeusza Namowicza, należy do najbardziej pojemnych w serii. Ukazuje on główne kierunki w przemyśleniach niemieckich intelektualistów w okresie ponad 150 lat, od końca XVII w. po lata dwudzieste XX w. na temat „podstawowych kategorii konstytuujących wyobrażenia o kolektywnej identyfikacji jako warunku formowania się nowej wspólnoty niemieckiej – nowożytnego państwa i społeczeństwa/narodu”. Jej wyznacznikami – jak stwierdza T. Namowicz – były zarówno więzi łączące ludzi w grupy jak i swoistość postaw grupowych, realizujących się głównie dzięki podkreślaniu swej odrębności wobec innych wspólnot (s. 7). Wybór zaczyna się od wypowiedzi, które problematyzują ocenę sytuacji w Świętym Cesarstwie na przełomie XVII i XVIII w. oraz pierwszych nieśmiałych projektów przezwyciężenia istniejącego stanu rzeczy, uznawanego ogólnie za nieznośny (m.in. Pufendorf, Wolff). W drugiej części ukazano oświeceniową myśl o wychowaniu rodu ludzkiego, która unikała wszelkich bezpośrednich odniesień do aktualnej sytuacji w krajach niemieckich i nie rozważała możliwości działań mogących zakłócić status quo ante. Przykład takich postaw dostrzega Wydawca u Lessinga, Schillera i Goethego (Faust), a za wyraz ich radykalizacji traktuje propozycje iluminatów i Forstera, dalej młodzieńczy tekst W. Humboldta oraz – trochę dla mnie niespodziewanie – traktat Kanta o wiecznym pokoju. W następnej części równie niespodziewanie sąsiadują z sobą Herder i Novalis, ale wydawca tłumaczy, że łączył ich fakt, iż znaleźli się w opozycji do wcześniejszych koncepcji państwa i społeczeństwa, zaś budzący się po 1806 r. agresywny nacjonalizm, podobnie jak restauracja, nie mogły i nie chciały nawiązać do ich przemyśleń. Część piąta zawiera wypowiedzi najbardziej znane: koncepcje zjednoczenia w jedno państwo narodu niemieckiego jako jedności dotychczasowych wspólnot, zobowiązanego do obrony przed wrogiem: to Kleist, Arndt, Fichte i Körner. Tom kończą studia wyrażające już myśl głęboko konserwatywną, odwołującą się do chrześcijańskiego systemu stanowego; to z kolei rozprawy Baadera, Görresa, Hallera, Müllera, Schlegla, Riemanna oraz późnego Humboldta.

Kultura techniki. Studia i szkice – tak zatytułował tom 14 (2001) Erhard Schütz, profesor uniwersytetów w Berlinie, felietonista i eseista, interesujący się historią literatury i publicystyką literacką oraz historią mediów i kultury, autor ponad stustronicowego wprowadzenia do antologii. Tytuł ma łączyć elementy, pomiędzy którymi zazwyczaj występuje napięcie, a nawet zasadniczy konflikt. Schütz stwierdza, że przekonanie, iż to technika sprawia, że człowiek zaprzyjaźnia się z naturą, „dzieli niewiele więcej niż 150 lat od poglądu, że za pomocą techniki człowiek unicestwia sam siebie, zaś w jej obliczu może co najwyżej raz jeszcze przerazić się swej własnej natury”. Ale ta sama moneta posiada również swą drugą stronę, wiele stron, które odsłaniają wypowiedzi takich autorytetów jak Koelle i Marks, Weber i Eyth, Rathenau i Klages, Cassirer i Heidegger, Boehme i Breuer. Oto kultura i technika przenikają się i warunkują. Schütz skłonny jest uznać technikę za „system socjotechniczny”, w którym dokonuje się fuzja technicznych układów rzeczowych i powiązań działań społecznych. Model rozwoju pojęcia techniki ma u niego charakter czterostopniowy. Tworzą go: 1. Indywidualne opanowanie obszaru działania dzięki zdobytej wiedzy i regułom (techné), 2. Eksperymenty zmierzające do naśladowania lub reprodukcji procesów naturalnych dzięki znajomości praw przyrody (odrodzenie i wczesne czasy nowożytne), 3. Forma i funkcjonowanie wytworu technicznego, czyli maszyny (wiek XIX) i 4. Systematyczne łączenie technologii w sieci, czyli tworzenie infrastruktury (wiek XX). Równocześnie począwszy od XIX wieku, a może nawet wcześniej, można – jego zdaniem – przyjąć istnienie ograniczonego repertuaru modeli zachowań wobec technizacji i w jej obrębie. Są to: 1. Etyczne ujarzmianie techniki w służbie porządku mieszczańskiego. 2. Pojednanie przyrody i techniki na drodze przestrzegania zgodnych z naturą form życia. 3. Udoskonalanie techniki dzięki eliminacji spowodowanych przez nią problemów społecznych (s. 15). I puenta: „O specyfice niemieckiej dyskusji wokół stosunku pomiędzy kulturą a techniką decydują w istocie dwa aspekty: z jednej strony szczególne emfatyczne powiązanie sztuki i kultury spod znaku estetyki geniuszu, którą reprezentuje typ księcia poetów, ukształ- towany i urzeczywistniony w osobie Goethego. Drugi aspekt to status społeczny inżynierów bądź techników, a dokładniej ich walka o podniesienie statusu i wzrost reputacji. Punktami odniesienia w tej walce byli odpowiednio poeta z jednej, a urzędnik (wyższego szczebla) z drugiej strony” (tamże). Włączenie tak rozumianej tematyki kultury do serii PBN uważam za szczęśliwe.

Autorem tomu 15, zarówno wznowionych tekstów jak wstępu, jest znany historyk niemiecki, jeden z najbardziej cenionych znawców dziejów ruchu oporu w Trzeciej Rzeszy, Peter Steinbach (Opór – sprzeciw – rezystencja. Postawy społeczności niemieckiej w Trzeciej Rzeszy a pamięć zbiorowa, 2001).

Badacz porusza problemy trudne, bolesne, ważne i w Niemczech zawsze traktowane z najwyższym zainteresowaniem, choć odbierane kontrowersyjnie. Inna sprawa, że mało tu zaskakującej informacji faktograficznej i niewiele świeżej refleksji teoretycznej. Oczywiście nie znaczy to, że rozważania jego są powielaniem starych ustaleń i pozbawione słusznych stwierdzeń i postulatów. Steinbach pisze o mankamentach toczonych kontrowersji; domaga się „szerokiej i uwolnionej z gorsetu politycznych dogmatów i normatywów dyskusji wokół proponowanych wizji nowego porządku, które mogłyby posłużyć do procesu wykluczenia »niedemokratycznych« nurtów ruchu oporu” (s. 15). Wierzy, że wtedy dopiero wyjaśnione zostaną „problemy zawłaszczania poszczególnych prądów w obrębie historii ruchu oporu”, choć bowiem wszystkim prześladowanym przez reżim należy się nasz szacunek, to „mimo to z punktu widzenia kierunków politycznego rozwoju, który dokonał się nierzadko już po ich uwięzieniu czy nawet zamordowaniu, koncepcje ich trzeba zdecydowanie odrzucić”. Trafnie pisze, że owe próby zawłaszczenia ruchu oporu i wykluczenia niektórych jego obszarów z powodu politycznych resentymentów nawiązują bezpośrednio do sporów prowadzonych tuż po wojnie i w latach pięćdziesiątych. Zwraca też uwagę na wrogi stosunek dawnych nazistów (a także „dawnych potakiwaczy” i „posłusznych wykonawców poleceń”) do działaczy niemieckiej emigracji. Badania nad ruchem oporu należą wciąż do priorytetowych, chodzi bowiem o „ważną część kolektywnej pamięci, stanowiącą budulec tożsamości Niemców w Europie. Tej Europie, która bliska była kompletnemu zniszczeniu przez niemiecki Wehrmacht, a od roku 1989 rozpoczyna swoją odbudowę”. W innym miejscu stwierdza, przyłączając się do communis opinio doctorum w swoim kraju: „Walka z narodowym socjalizmem zwiększa wagę minionych zdarzeń, ukazując istnienie postaw alternatywnych do gorliwego posłuszeństwa i bierności. Jednak ruch oporu czyni ciemną stronę niemieckiej historii nieco bardziej znośną, gdyż zbrodnie czasów narodowego socjalizmu w całej swej potworności jawią się w nieco innym świetle dzięki tym, którzy potrafili się im przeciwstawić i bez słowa skargi szli tą drogą konsekwentnie do samego końca” (20-21).

Bohaterem tomu 16 jest Tomasz Mann (Thomas Mann, Moje czasy. Eseje, wybór i wstęp H. Orłowski, 2002) jako autor esejów, przemówień, szkiców w dużej części dotąd w naszym kraju niepublikowanych. Wielkie utwory pisarza, który, jak wiemy, zawsze chciał reprezentować całe Niemcy, są w nim nieobecne, ale przecież żyją w komentarzu Huberta Orłowskiego (Tomasz Mann – reprezentant narodu versus pisarz nowoczesny), który nie omieszkał uczynić z nich konstrukcji spajającej wybrany do tomu materiał. Substancją tą są teksty o charakterze politycznym i światopoglądowym, z których znakomita większość powstała – jak to ujął Wydawca – na swoiste „zamówienie”: w związku z wybuchem pierwszej wojny światowej (Fryderyk i Wielka Koalicja, 1914), rocznicą założenia miasta Lubeki (Lubeka jako duchowa forma życia, 1926), odebraniem mu przez nazistów nadanego w 1919 r. przez Uniwersytet w Bonn doktoratu honorowego (Korespondencja z Bonn, 1936), obroną swych praw do niemieckiej ojczyzny (Niemcy i naród niemiecki, 1945). Lektura pięknego tomu nie zmienia znanego wizerunku niemieckiego „wieszcza”, który był konserwatystą w poglądach politycznych, przekonanym o szczególnej „niemieckiej drodze” i niemieckim posłannictwie, ale go ubogaca, pozwala lepiej zrozumieć.

Tom 17 (Polacy i Niemcy. Historia – kultura – polityka, 2003), przygotowany redakcyjnie przez Andreasa Lavaty’ego i Huberta Orłowskiego z inicjatywy – jak stwierdziłem na wstępie – Fundacji Roberta Boscha przy współpracy Niemiecko-Polskiego Instytutu w Darmstadt, nosi na sobie znak wchodzenia Polski do struktur Unii Europejskiej. Za jego podstawowe zadanie redaktorzy traktują podjęcie próby powiązania z sobą niemieckich i polskich doświadczeń przeszłości i teraźniejszości oraz wyjaśnienie ich przez porównanie i ujęcie w pojęcia. Taka koncepcja wykładu, który polega na prezentacji stanowisk obu partnerów, wymagała zaproszenia licznej grupy badaczy nie tylko niemieckich, ale i polskich; w rezultacie na tom, w którym zabiera głos ponad sześćdziesięciu specjalistów – historyków i politologów, socjologów i antropologów, literaturoznawców, filozofów i teologów, a także publicystów – składa się ponad połowa wystąpień polskich. Tego pewnie wymagało szerokie spectrum poruszanych problemów i konieczność koncentracji na zagadnieniach najważniejszych. Redaktorzy ujęli analizę porównawczą w pięć pól tematycznych, które znalazły odzwierciedlenie w pięciu częściach książki. W pierwszej chodzi o najważniejsze, strukturalnej natury podobieństwa i różnice w dziejów obu krajów oraz o historię wzajemnych stosunków, „łącznie z ich interpretacjami i załamaniami, które przydarzały im się w narodowej pamięci”. Ta część książki wydaje mi się najbardziej pasjonująca, gdyż w całości zachowuje aktualność. W drugiej idzie o – jak czytamy w przedmowie pióra obu redaktorów – „miejsca które i w polskiej i w niemieckiej pamięci kulturowej stały się szczególnymi, często dzielonymi, ale nie w każdym przypadku wspólnymi miejscami pamięci”. W trzeciej kultura ukazywana jest jako obszar niemieckiego i polskiego budowania pamięci. Czwarta prezentuje podobieństwa i różnice procesów modernizacyjnych w obu społeczeństwach. I wreszcie w ostatniej „klasyczne obszary polityki i gospodarki stają się obiektem porównania po to, aby przemyśleć kompatybilność politycznych i gospodarczych systemów funkcyjnych jako wytworów tradycji i transformacji” (s. 8). Signum specificum tomu stanowią zarówno fakt, że większość zamieszczonych w nim tekstów ukazuje się po raz pierwszy, jak i okoliczność, że równocześnie z wydaniem polskim ukazała się niemiecka edycja w monachijskim wydawnictwie C.H. Beck.

Po „europejskim” obszarze stąpa też Leszek Żyliński, który opracował następny tom (t. 18: Europejskie wizje pisarzy niemieckich w XX wieku, 2003). Redaktor, tłumacz i autor wstępu sięga przede wszystkim do eseju, reprezentując pogląd, że w eseistyce najpełniej ujawnia się niemiecki dyskurs o Europie w ciągu ostatnich dwustu lat. Wyodrębnia w nim trzy nurty. Pierwszy tworzą – jak stwierdza – „projekty europejskiego ładu o ambicjach politycznych, ukierunkowane z reguły na poszukiwanie trwałych gwarancji pokoju między narodami kontynentu”; drugi stanowią „refleksje na temat duchowej jedności tradycji europejskiej, szczególnie w kontekście traumatycznych doświadczeń zmierzchu Europy po kolejnych wojnach światowych oraz wobec poczucia zagrożenia płynącego z Azji dla tożsamości Europejczyków; do trzeciego zalicza teksty, w których dominuje „perspektywa postrzegania Niemiec jako jakości z gruntu odmiennej od Europy Zachodniej i Wschodniej, oraz wynikające z takiego nastawienia próby konstruowania wyjątkowej misji Niemiec i federacyjnej struktury jako formy organizacji Europy” (s. 7). Ten podział ma swój wymiar także chronologiczny, zezwalając redaktorowi na takie rozmieszczenie wybranych tekstów, które dobrze sytuuje je w tkance przeobrażeń niemieckich. Tom zaczyna się od dyskursu o paneuropeizmie i przeczuciu zmierzchu Europu, przy równoczesnym renesansie poszukiwań modelu trwałego pokoju, potem zatrzymuje się przy krytyce niemieckiej szczególnej drogi (Sonderweg), która kojarzyła się z doświadczeniami nazizmu. Poddanie obserwacji wypowiedzi z ostatniego dwudziestolecia prowadzi L. Żylińskiego do trafnego spostrzeżenia, że „dyskurs przesuwa się w stronę krytycznego oglądu tożsamości europejskiej pod kątem deficytu demokracji, tendencji do regionalizacji, imperium kulturowego cywilizacji europejskiej, geograficznego rozszerzenia wspólnoty europejskiej oraz historycznych i mentalnych różnic, utrudniających instytucjonalną jednolitość Unii Europejskiej” (s. 44).

Wybór, przekład, redakcja i skomentowanie następnego tomu są dziełem Jerzego Kałążnego (t. 19: Opowiadanie historii w niemieckiej refleksji teoretycznohistorycznej i literaturoznawczej od oświecenia do współczesności, 2003). Młody badacz historii literatury podjął śmiałe wyzwanie, jakie stanowi ocena ewolucji, będącej udziałem historyzmu, owego sposobu uprawiania nauk o przeszłości, z którego starzy historycy niemieccy, doradcy polityków i współtwórcy opinii publicznej w swoim kraju, byli tak dumni. Selekcja materiału do tomu była tym razem wyjątkowo trudna. Wybór z konieczności więc obejmuje – jak tłumaczy J. Kałążny – teksty niejako „kanoniczne” , które przy tym dokumentują stan refleksji nad narracją w historii w postaci rozważań zwartych i „gęstych”. Autor trafnie uchwycił zasadnicze trendy w ewoluowaniu kanonów opowiadania historii. Pisze: „Rozwój ten wiedzie od autonomizacji nauki historii w późnym oświeceniu poprzez historyzację myślenia historycznego w XIX wieku, zwrot w zachodnioniemieckiej nauce historii ku historii społecznej w późnych latach pięćdziesiątych, zapoczątkowane we wczesnych latach siedemdziesiątych stopniowe odchodzenie od historii postrzeganej przez pryzmat badanych struktur i wzrost zainteresowania narracją historyczną jako adekwatną formą prezentowania wyników badań, aż po nowe perspektywy badawcze, wyłaniające się z postmodernistycznej nowej nieprzejrzystości”. Teksty wybitnych reprezentantów fachu, przytoczone w wyborze, takich jak Niebuhr, Ranke, Gervinus a następnie Rüsen, Niethammer, Küttler, Kocka, Rohlfes – by wymienić tylko niektórych – nakazują nam przynajmniej generalnie przyznać mu rację.

„Jubileuszowy” tom 20 stanowi prezentację utworów Maxa Webera (Max Weber, Racjonalność, władza, odczarowanie, 2004). Poczesnego miejsca dzieła Webera w panoramie myśli i konfliktów ideowych ubiegłego stulecia tłumaczyć nie trzeba: jak wielki był zasięg jego oddziaływania, świadczy fakt, że XV Międzynarodowy Kongres Nauk Historycznych, który w 1985 obradował w Stuttgarcie, poświęcił mu jeden z trzech „wielkich tematów”. Zebrane przez Marcina Holonę w tomie teksty tworzą zaledwie niewielką część z ogromnego, zdumiewającego rozległością tematyki i różnorodnością badawczych aspektów dorobku naukowego wielkiego filozofa i socjologa. Wiążą się one w sposób zamierzony z problematyką racjonalizmu u Maxa Webera, którego konstrukcję uważał sam filozof za swoje największe odkrycie i ważny punkt odniesienia dla całego swego dzieła. M. Holona przypomina, że polega ona na uznaniu koegzystencji trzech aspektów tego pojęcia. Pisze: „Pierwszy dotyczy roli, jaką speł- niają nauki empiryczne (nauka i technika) w opanowaniu rzeczywistości, drugi określa kulturotwórcze właściwości natury ludzkiej, wyrażające się w dążeniu człowieka do interpretacji świata, trzeci zaś odnosi się do metodycznego sposobu życia” (s. 47). Wybrane teksty z pewnością nie oddają całej złożoności problematyki związanej z weberowskim pojęciem racjonalności, ale – jak słusznie podkreśla wydawca – „ukazują ważność tego pojęcia dla określenia i interpretacji sensów i znaczeń różnych segmentów rzeczywistości społecznej, a także jego możliwości metodologiczne i konsekwencje poznawcze” (s. 48). Tom zamyka użyteczny glosariusz, zawierający pojęcia i terminy, na których zasadza się problematyka badawcza zawarta w przedstawionych tekstach niemieckiego badacza-humanisty.

Tom 21 ( Praeceptores. Teologia i teologowie języka niemieckiego, 2005) zajmuje w serii niezwykłe miejsce. Jest obszerniejszy niż wcześniejsze antologie i zawiera treści, które u czytelnika polskiego rzadko kojarzone bywały z kanonem niemieckiej panoramy idei i które – jak się wydaje – jako by chętnie pozostawiano poza polem debaty humanistów w kraju naszych sąsiadów. Jakże mylnie. Wybitni uczeni, Eligiusz Piotrowski i Tomasz Węcławski, autorzy wyboru, redaktorzy i komentatorzy tomu, przenosząc nas w świat teologii, dowodzą, że jej konstytutywne cechy, jakimi są nastawienie na systematyczny i twórczy wykład doktryny chrześcijańskiej oraz wyższa niż w innych obszarach językowych skłonność do teologicznej spekulacji a także jej „nauczycielski zapał” (stąd w tytule tomu „kluczowe słowo to Praeceptores) sprzyjały jej prestiżowi w świecie. Teologia tworzona przez autorów niemieckojęzycznych na przestrzeni ponad tysiąca lat – stwierdzają – uzyskała wyjątkowo silny wpływ na doktrynalny rozwój chrześcijaństwa, a następnie na styl i sposób uprawiania teologii poza ścisłym obszarem języka niemieckiego. Wpływ ten do dziś jest najmocniejszy w Europie „karolińskiej” i w Europie środkowowschodniej, nie pomijając Polski, jest jednak znaczny również w strefie języka angielskiego i hiszpańskiego. W posłowiu zatytułowanym: Mówić po niemiecku w teologii Tomasz Węcławski pisze: „Nie jest bynajmniej przesadą powiedzenie, że historia teologii, zwłaszcza jej historia najnowsza, została napisana w istotnym zakresie przez myśl niemiecką i że to właśnie teologowie niemieccy zbudowali do pewnego stopnia i narzucili innym […] akceptowany dziś powszechnie styl uprawiania teologii. Dotyczy to zarówno badań podstawowych, wyznaczających od co najmniej dwustu lat nowe drogi i kierunki rozwoju teologii, dotyczy metod pracy i dyskusji metodologicznych, dotyczy także standardów dydaktycznych i podręcznikowych”. Przebogaty materiał źródłowy stanowi kanwę dla tej tezy: w części I wprowadza on nas w refleksję nauczycieli epoki średniowiecza – od Hrabana Maura i Gottschalka Saksończyka do „mistyków nadreńskich” , w części II pozwala odtworzyć i zrozumieć początek myśli czasów nowożytnych – od Mikołaja Skuzy i mistrzów reformacji XVI stulecia po klasyków konstrukcji barokowych i koryfeuszy niemieckiego idealizmu i oświecenia, reprezentowanego m.in. przez Lessinga, Kanta, Schellinga, Hölderlina i Hegla. W części III otrzymujemy pouczające teksty autorów XIX stulecia: Od Möhlera po Balthazara, wreszcie w ostatniej IV (najobszerniejszej ok. 300 stron) – ponad pięćdziesiąt ilustracji do sytuacji w teologii niemieckiej na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia.

W tomie 22 ponownie zabiera głos Peter Steinbach, który wprowadza do serii podstawowe dzieło fryburskiego profesora ekonomii Waltera Euckena (1891 – 1950), który po wojnie uchodził za czołowego wizjonera gospodarki rynkowej. Eucken był też uważany za przeciwnika nazizmu; należał do grupy opozycyjnej fryburczyków (Freiburger Kreis) i koła z Krzyżowej, politycznego partnera Boenhoffera, Yorcka i Böhma. Z notki redaktorów PBN dowiadujemy się, że wedle pierwotnej koncepcji profesora Steinbacha myśl Euckena miała dotrzeć do polskiego czytelnika pod nieco inną postacią. W zamyśle Steinbacha, znajdującym swe uzasadnienie również w samej koncepcji serii, dojrzewała intencja przedstawienia pełnego zarysu sylwetki bohatera, zarówno rodowodu jego myśli jak i jego poglądów na rzeczywistość, w której żył i z którą pozostawał w konflikcie. Niestety wola dysponentów prawem copyright stanęła temu na przeszkodzie. Tom zawiera jedynie pełne wydanie głównego dzieła Euckena Podstawy polityki gospodarczej z 1940 r. (pod redakcją Edith Eucken-Erdsieck i K. Paula Hensela) oraz kilkanaście artykułów z lat 1925-1948. Całość poprzedzoną wstępem Steinbacha przełożył na język polski Jerzy Kałążny. Szkoda, że nie otrzymaliśmy komentarza do udziału uczonego w antyhitlerowskiej opozycji i jego programu walki z „totalizmem” Trzeciej Rzeszy, nacechowanego szlachetnością ale i – jak wiemy – niekonsekwencją oraz moralizatorstwem. Tom zawiera tylko elementy takiego programu.

Tom 23 poświęcono nestorowi historyków niemieckich Klausowi Zernackowi (Polska – Niemcy. Z dziejów trudnego dialogu historiograficznego, wprowadzenie i redakcja Henryk Olszewski, przekład Łukasz Musiał, 2006). Zernack to pierwszy autor serii, które prawie od początku poświęca swe twórcze życie badaniu przeszłości stosunków niemiecko-polskich. Postrzega on niemiecko-polskie sąsiedztwo jako ważne zjawisko dziejów Europy, Europy Środkowo-Wschodniej w szczególności. Jest Europejczykiem, szukającym niestrudzenie odpowiedzi na trudne pytania o „prahistorię” bogatego sąsiedztwa, na przemian oddalającego od siebie i zbliżającego do siebie Niemców i Polaków. Wykazuje nie tylko znakomitą znajomość polskiej historii, ale i żywi dla nas wiele szacunku i sympatii. A równocześnie ani przez moment nie przestaje był przedstawicielem nauki swego kraju; nie protestuje przeciwko temu, co w rodzimej tradycji naukowej uznaje za wartościowe i trwałe, wiele konstrukcji poprzedników przejmuje z uczuciem satysfakcji, ale zarazem odważnie przeciwstawia się poglądom irracjonalnym, nie potwierdzonym źródłowo i zawierającym zarzewie destrukcji. Przy tym nie stawia sobie za cel badania mnożenia wiedzy o samych zdarzeniach; bardziej od historii zdarzeń (Geschehensgeschichte) interesuje go zrozumienie historii (Verstehensgeschichte). Pragnie zrozumieć powikłaną przeszłość, by lepiej zrozumieć teraźniejszość. Jest nie tyle rejestratorem faktów, ile filozofem dziejów, który na bazie zastanego rozpoznania faktograficznego odsłania więzi między zdarzeniami, szuka trendów, porównuje, interpretuje, polemizuje, prostuje, formułując wciąż nowe badawcze pytania. Wiąże ze sobą polskie i niemieckie doświadczenia, wykazując rzadką rozległość fascynacji twórczych, o wyraźnych wszakże preferencjach tematycznych; do raz napoczętych przemyśleń wraca z uporem. Wszystko to łączy ze stałym obcowaniem z poprzednikami w historiografii. Zernack to historiograf, który ma wizje przeszłości i który wysnutymi z niej perspektywami dzieli się z czytelnikiem. Można powiedzieć, że pracuje przy otwartej kurtynie. Z pewnością nie ma dziś w Niemczech drugiego historyka, który by tak głęboko znał i dokładnie starał się zrozumieć twórczość swych polskich partnerów jak Zernack i który by – z jednej strony – tak reprezentatywnie przedstawiał trendy w nauce niemieckiej, z drugiej zaś – tak często płynął pod prąd opinii w swoim kraju. Klaus Zernack grał i wciąż gra pierwszoplanową rolę w usuwaniu gruzów z pól, na których rozgrywały się niemiecko-polskie spory historiograficzne. Należy go zaliczyć do tych, od których można się uczyć, jak przeciwnika w dyskursie przemieniać w partnera i jak wymianę ciosów przeobrażać w naukowy dialog. Dlatego dobrze się stało, że i ten uczony niemiecki znalazł swe miejsce w PBN.

Tom 24 jest tomem Troeltscha (Ernst Troeltsch, Religia, kultura, filozofia. Wybór pism, wybór, wstęp, przekład Andrzej Przyłębski, 2006). Ernst Troeltsch to liberalny teolog protestancki, filozof historii i historyk kultury przełomu XIX i XX wieku. Był jednym z najwybitniejszych i najbardziej znanych postaci w niemieckiej humanistyce – obok Maxa Webera, Wilhelma Windelbanda, Wilhelma Diltheya, Karla Jaspersa. Z wieloma z nich, z Weberem, Husserlem i Georgem Simmelem łączyły go więzi bliskiej współpracy i przyjaźni. Należał do tych tytanów intelektu, którzy cieszyli się autorytetem wśród elit, bo byli świetnymi badaczami, podejmującymi tematy fundamentalne, zdobyli sławę jako nauczyciele akademiccy i nie stronili od aktywności politycznej. Autor obszernego wstępu do tomu – Andrzej Przyłębski – słusznie podkreśla, że wielkość Troeltscha polegała przede wszystkim na tym, że w prowadzonych przez siebie badaniach, w pierwszym ćwierćwieczu ubiegłego stulecia przewidział trendy rozwoju z przełomu XX i XXI wieku. Zaczynał od teologii, która była bazą wyjściową jego intelektualnych peregrynacji. Zastanawiał się nad miejscem wiary chrześcijańskiej w nowoczesnym społeczeństwie przemysłowym. Chciał reformy teologii i nauczania społecznego tak, by uwzględniały one potrzeby czasu. Dał wizję syntezy kultury jako próbę „hermeneutycznego uporania się z konsekwencjami historyzmu”, owej opiewanej przez historyków najwyższej wartości w niemieckiej humanistyce. Synteza kultury była dlań – jak przypomina Przyłębski – „syntezą kultury europeizmu”, znanej i najlepiej rozumianej. Warto podkreślić, że wybór tekstów w tomie Troeltscha (i Przyłębskiego) został zestawiony w wyniku konsultacji z autorytetami współczesnych badań nad twórczością tego myśliciela.

Tom 25 zatytułowano Spory o Biedermeier (wybór, wstęp i opracowanie Jacek Kubiak, 2006). Czytelnik bierze go do ręki z pewnym ociąganiem się. Bo wprowadzenie tego wieloznacznego pojęcia, którym określano nurt w meblarstwie i wyposażeniu wnętrz oraz pewne przejawy sztuki, ukształtowane głównie w niemieckiej kulturze mieszczańskiej, ale także w Austrii i Skandynawii w latach restauracji starej Europy po epoce Bonapartego, wyrażające upodobanie do wygody i przytulności, symbolizowane przez proste meble o funkcjonalnych formach, jasne tapety, suto drapowane firanki, wzorzyste dywany i bibeloty, może wydawać się odejściem od zaprogramowanych w latach dziewięćdziesiątych konturów PBN. Po lekturze wrażenie nieufności ustępuje. W przytoczonych fragmentach znanych i mniej znanych tekstów niemieckich i austriackich autorów dwóch stuleci Jacek Kubiak ukazuje nowy świat: przeobrażenia w mentalności mieszczaństwa w czasach romantyzmu i idealizmu, konteksty biedermeieru w latach konserwatywnej rewolucji epoki „wielkiej wojny” i Republiki Weimarskiej, zainteresowanie nim na tle generalnego zjawiska kulturowego pesymizmu międzywojnia. W odkrywanie biedermeieru inwestowali prominentni tytani niemieckiej myśli politycznej Wagner, Nietzsche, Spengler, austriacki historyk, przedstawiciel historiografii o nastawieniu wielkoniemieckim Heinrich Ritter von Srbik.

W tomie 26 pisze M. Rainer Lepsius (O kulturze politycznej w Niemczech, przekład Arkadiusz Żychliński, 2007). M.R. Lepsius zalicza się do najbardziej znanych i wpływowych socjologów niemieckich ostatniego półwiecza. Jako profesor uniwersytetów w Mannheim i Heidelbergu oraz wieloletni przewodniczący reformator Niemieckiego Towarzystwa Socjologicznego a także współwydawca renomowanego periodyku „Kölner Zeitschrift für Soziologie und Sozialpsychologie” oraz dzieł zebranych Maxa Webera, wreszcie jako inicjator i członek wielu innych instytucji, gremiów i komisji, Lepsius trwale przyczynił się do dzisiejszego wysokiego poziomu niemieckiej socjologii i nauk socjologicznych. Oddziaływanie M. Rainera daleko wykracza poza granice własnego kraju. Jego prace podejmują tematy żywe, tkwiące głęboko w świadomości historycznej Niemców i stąd poruszające emocje zbiorowe. Są w nich przenikliwe analizy ewoluowania struktury społeczeństwa niemieckiego od totalitaryzmu do demokracji. Sięga do ich „prahistorii” w cesarstwie i Republice Weimarskiej, wnika w bolesne procesy lat narodowego socjalizmu i podziału Niemiec, po zjednoczenie kraju i jego wejście do Unii Europejskiej. Pierwsza z tematycznie wyodrębnionych części obejmuje przyczynki do kultury politycznej cesarstwa i do jej podporządkowania się panowaniu nazizmu. Druga zawiera prace poświęcone rozwojowi „postnarodowej” kultury w zachodnioniemieckiej Republice Federalnej. W części trzeciej zebrane zostały teksty poświęcone Niemieckiej Republice Demokratycznej i zjednoczeniu Niemiec. Teza autora brzmi: „Kultura polityczna NRD była z jednej strony partyjną kulturą kadr i ich organizacji, z drugiej – kulturą życia codziennego, zawężoną do sfery prywatnej kulturą politycznej abstynencji”. Wreszcie w części czwartej znajdzie Czytelnik studia obejmujące rozwój Unii Europejskiej.

Tom 27 (O kondycji Niemiec. Tożsamość niemiecka w debatach intelektualistów po 1945 roku, wstęp i opracowanie Joanna Jabłkowska i Leszek Żyliński, 2008) jest z pewnością jednym z najważniejszych i najlepiej zestawionych w serii PBN. Znakomite reprezentatywne ilustracje sąsiadują w nim ze świetnym wprowadzeniem wydawców: Joanny Jabłkowskiej i Leszka Żylińskiego, którzy doskonale panują nad przebogatym materiałem i po mistrzowsku – rzetelnie, taktownie, z wyczuciem – go komentują. Podkreślają oni trafnie, że po dwóch wojnach światowych i dwóch totalitaryzmach, których źródła usytuowane były w Niemczech, pytanie o stan pamięci narodowej, czyli ideową kondycję kilku kolejnych pokoleń Niemców w XX stuleciu przestało być pytaniem akademickim. Stanowiło wyboisty trakt, na którym kształtowała się tożsamość niemiecka, tkwiło u podłoża debat o winie za nazizm i odpowiedzialności za zbrodnie w wojnie i planową zagładę całych narodów, rozpalało wyobraźnię niemieckich elit intelektualnych i tym samym stanowiło prawdziwy probierz kultury politycznej. W tomie otrzymaliśmy wszystko, co tworzyło ważne ogniwa najbardziej charakterystycznych w tym łańcuchu debat: mamy więc klasyczne wypowiedzi Karla Jaspersa, Tomasza Manna, Eugena Kogona i Hanny Arendt z pierwszych lat powojennych o istocie narodowego socjalizmu, gorący klimat debat wokół tezy Fischera o odpowiedzialności Niemiec za wybuch pierwszej wojny światowej (Fischer-Kontroverse), tzw. aferę „Spiegla” z Franzem Józefem Straussem w roli głównej, znane i nieznane, a ważne wypowiedzi w sprawie miejsca narodowego socjalizmu, wojny i zbrodni reżimu w dziejach Niemiec (Historikerstreit), wciąż nie gasnące kontrowersje na temat roli Heideggera odegranej w latach 1933–1945, spory w sprawie azylantów, dyskusje o wypowiedziach Guenthera Grassa, wreszcie kontrowersję wokół przesiedleń niemieckiej ludności po 1945 roku. Antologia przynosi wybór najważniejszych tekstów dotyczących tytułowej problematyki. Wydawcy skoncentrowali się na wypowiedziach eseistycznych, publicystycznych i naukowych, świadomie pomijając – z jednej strony – wystąpienia polityków (wyjątek zrobiono dla mowy Richarda v. Weizsäckera w Bundestagu z 8 maja 1985 r.), relacje gazetowe czy programy partyjne, z drugiej zaś teksty przynależne do literatury pięknej. Podstawowy trzon antologii stanowią więc artykuły i eseje publikowane w niemieckich czasopismach lub pracach zbiorowych oraz fragmenty ważnych książek. Większość tekstów przyswojona została polskiemu czytelnikowi po raz pierwszy.

Następny tom 28 (Sonderweg. Spory o „niemiecką drogę odrębną”, wybór, opracowanie i wprowadzenie Hubert Orłowski, przekład Jerzy Kałążny, 2008) podejmuje tematykę równie doniosłą a przy tym pokrewną zawartości poprzedniego tomu. I podkreślmy od razu na wstępie, że wszystkie pochwały, jakie zasłużenie kierowane są do tego ostatniego, odnoszą się w pełni także do niego: doniosłość poruszanej materii, przekonywająca systematyka wykładu, dobry przekład i doskonały komentarz wydawcy. Bliskość refleksji o tożsamości niemieckiej w tomie 27 nie jest oczywiście przypadkowa: w końcu odżywające co jakiś czas debaty o „drodze odrębnej” stanowią właśnie istotny składnik rozważań nad niemiecką tożsamością narodową. Tom gromadzi 28 tekstów, w tym fragmenty większych całości (monografii i esejów), powstałych w okresie między latami 1911 i 2003. Hubert Orłowski pisze: „Różny jest ich status ogólności, różna ideologiczna orientacja poszczególnych autorów, różna wreszcie waga referencyjności czy doniosłości ich nazwisk. W większości są to autorzy z »górnych półek« dokonań intelektualnych XX i początków XXI wieku. Obok kilku mniej lub programowo (czy ideologicznie) profilowanych tekstów tom gromadzi rozważania analityczne, syntetyzujące i generalizujące. Większość autorów jeżeli nawet nie wdaje się w dyskusję z prekursorami dyskursu »drogi odrębnej«, to z pewnością do nich nawiązuje”. Panorama nazwisk imponuje; tom otwierają klasycy: Otto Hintze, Thomas Mann, Eckert Kehr i Helmuth Plessner. Potem zabierają głos reprezentanci różnych orientacji w ramach formuły „niemiecka katastrofa”: Willhelm Roepke i Alexander Abusch, Friedrich Meinecke i Gerhard Ritter, a po nich György Lukács, Karl Dietrich Brachem i Ralf Dahrendorf oraz Hans-Ulrich Wehler i Thomas Nipperdey, jeszcze dalej – „neoklasycy” Bernd Faulenbach i Jürgen Kocka. Największy blok tekstów pochodzi z ostatnich lat. Wypełniają go m. in. Reinhart Koselleck, Dieter Langewische, Heinrich August Winkler, Winfried Schulze i Martin Sabrow. Choć listę autorów można by wydłużyć, to przecież reprezentatywność dla przebiegu debaty o „odrębnej drodze” Niemiec tych, którzy do nas przemawiają w tomie, wydaje sie niewątpliwa.

W tomie 29 Wojciech Kunicki podejmuje temat rozległy i poważny, ale trudny i w piśmiennictwie – także polskiej literaturze naukowej – mocno zamglony. Jest nim Śląsk (Śląsk. Rzeczywistości wyobrażone, pod redakcją Wojciecha Kunickiego przy współpracy Natalii i Krzysztofa Żarskich, 2009). Wydawca tomu i autor obszernego wstępu przyjmuje ciekawą jego koncepcję. Patrzy na Śląsk przez pryzmat pluralizmu jego postrzegania, w związku z tym uwzględnia teksty, które dają obraz przeszłości ale z myślą o przyszłości. Dwie linie – twierdzi – znaczą dzieje Śląska. Pierwsza – „tożsamościowa” – „ciągnie się […] od wczesnej nowożytności, kiedy polihistorzy konstruowali w wiekach XVI i XVII obszar Śląska włączany w mitologie protonarodowe (analogiczne do polskiego mitu sarmackiego) i starali się stworzyć historycznie i mitologicznie zakorzenioną jedność tej spornej krainy. Ta linia tożsamościowa wzmaga się w okresie nowoczesnym, od XVIII stulecia, kiedy niemiecki dyskurs tożsamościowy na Śląsku staje się nurtem narodowym, osiągającym swe apogeum w próbach całkowitego ujednolicenia Śląska w obrębie niemieckiej wspólnoty narodowej w latach 1933-1945”. Drugi model dyskusji o Śląsku to już inny sposób myślenia, „model komunikacyjny związany przede wszystkim z poznawaniem obcości wewnątrz własnego kraju”. Wszystkie publikowane tu teksty nie są już pracami historycznymi a są „projektami przyszłościowymi Śląska w obrębie wspólnoty narodowej, poza jej obrębem, w przestrzeni historycznych napięć polsko-niemieckich”. To właśnie „rzeczywistości wyobrażone”, kreowane w ramach „niegotowego projektu: narodowego, polsko-niemieckiego, polskiego, ponadnarodowego czy »europejskiego«”.

Jako jubileuszowy tom 30 PBN ukazało się dzieło profesora filozofii na Europejskim Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą Karla Schlögela (Karl Schlögel, W przestrzeni czas czytamy. O historii cywilizacji i geopolityce, przekład Izabela Drozdowska, Łukasz Musiał, posłowie Hubert Orłowski, 2009; tytuł oryginału: Im Raume lesen wir die Zeit. Über Zivilisationsgeschichte und Geopolitik, Carl Hanser Verlag München 2003). Jak trafnie stwierdza to Hubert Orłowski w posłowiu, po raz pierwszy – jeśli pominąć tom 23, który Klaus Zernack poświęca historii relacji niemiecko-polskich, tom PBN przynosi refleksję skierowaną nie na ogląd wewnątrzniemiecki, ale na środek Europy, który leży na wschodzie. Karl Schlögel mówi nam o tym, czym jego książka jest i czym nie jest. Nie należy jej traktować jako „zwartego przyczynku teoretycznego ani instrukcji obsługi do badań historycznych […] Nie jest ani streszczeniem historii kartografii ani wprowadzeniem do semiotyki kultury. […] Jej celem nie było wyczerpanie tematu […] ani ogłoszenie nowego paradygmatu”. Ma ona „uczyć poszerzania pola świadomości, bogacić doświadczenie, podkreślać złożoność i wielowymiarowość świata widzianego przestrzennie”. Jego imperatyw głosi: Historia rozgrywa się nie tylko w czasie, ale i w przestrzeni, konkretnej przestrzeni. Stąd „W przestrzeni czas czytany” – jak obwieszcza w tytule książki. Znakomitej, intelektualnie gęstej i inspirującej książki.

W tomie 31 pisze jeden z najwybitniejszych historyków niemieckich starszego pokolenia, wieloletni kierownik Katedry Historii Nowożytnej i Europy Wschodniej na Uniwersytecie we Fryburgu Bryzgowijskim Gottfried Schramm (Polska w dziejach Europy Środkowej. Studia, tłumaczenie Ewa Płomińska-Krawiec, 2010) jest jednym z pierwszych po drugiej wojnie światowej badaczy swojego kraju, którzy rozpoczęli szeroką współpracę z historykami polskimi. W roku 1962 wydał on dzieło: Der polnische Adel und die Reformation 1548-1607 (tłumaczenie polskie z 1965: Szlachta polska i reformacja 1548-1607), które poruszyło opinię historyków w Polsce, pokazując, że dzieje naszego kraju widziane z zewnątrz, mogą odbiegać od przyjmowanych wcześniej ocen. Autor zastanawiał się nad tym, dlaczego protestantyzm w Polsce rozwijał się dynamicznie ok. 1550 r., by osłabnąć pod koniec stulecia. Dowodził on, że jego kariera była znaczona wewnętrznym układem sił – nie tyle pozycją katolickiego kleru, ile raczej siłą autorytetu panującego władcy. W Polsce tej epoki wystarczył on jeszcze, by w krótkim czasie doprowadzić do powstrzymania ekspansji reformacji, w szczególności protestantyzmu. Gottfried Schramm we wstępie wzruszająco pisze o swoim sentymencie do naszego kraju i o motywach, jakie skłoniły go do zainteresowania historią Polski; były nimi długa znajomość ze Stanisławem Kotem, przyjaźń z Antonim Mączakiem i Lechem Szczuckim oraz rodzinne więzi łączące go z Pomorzem.

Prezentowany tom zawiera studia nad historią Polski, których pierwodruki ukazały się w Niemczech na przestrzeni ostatniego półwiecza. Autor dał teksty znakomite: poznawczo doniosłe, inspirujące świeżością interpretacji, urzekające formą przekazu. Dają one fascynujący wgląd w dzieje Polski jako ważny fragment dziejów Europy Środkowej. Obejmują czas od późnego średniowiecza przez wielki przełom XVI wieku, po lata upadku w XVII i XVIII w., a także okres zaborów i dzieje stosunków niemiecko-polskich II Rzeczpospolitej. Tom kończy się pięknym esejem pt. „Solidarność” w przeddzień zwycięstwa. Dyskusja w Niemczech w 1988 r. Autor stwierdza: w Polsce reżim komunistyczny był mniej dokuczliwy niż w innych krajach bloku sowieckiego: „Jeżeli mimo to właśnie w Polsce wykrystalizowała się niesłabnąca chęć działalności opozycyjnej, to był to wynik zachowanej tutaj i tylko tutaj – po przełomie roku 1944 niestłumionych pozostałości niekomunistycznej samoświadomości”.

Zdaniem Schramma na sukces idei Solidarności złożyły się: obiecujący początkowo eksperyment ery gierkowskiej, zbliżenie między inteligencką i robotniczą opozycją, wybór Polaka na papieża oraz jego wizyta w ojczyźnie w roku 1979.

Tom 32 nosi tytuł Konfesjonalizacja. Kościół i państwo w Europie doby przednowoczesnej (przekład Jerzy Kałążny, posłowie Hubert Orłowski, Poznań 2010) i jest dziełem Heinza Schillinga. Autor, profesor historii Uniwersytetu Humboldtów, tematycznie idzie tropem Gottfrieda Schramma (nb. swojego mistrza), z tym że jego spojrzenie na dawną Europę od poprzednika nieco się różni. Znany holenderski historyk wczesnej nowożytności Willem Frijhoff uważa, że „Schilling nadał historii narodowej nowe i nowoczesne znaczenie. Jest to historia naśladownictwa i kooperacji z otaczającymi krajami, które miały takie same właściwości strukturalne”. Hubert Orłowski, autor posłowia do książki pisze: „W dziele Heinza Schillinga, jak w rzadko którym, krzyżują się i koncentrują nurty metodologiczne historii mentalnej i społecznej, dziejów instytucji państwa i Kościołów oraz przekonań religijnych. Ogniskową tego spojrzenia jest paradygmat o nazwie konfesjonalizacja”. Obie oceny w pełni przekonują, uzupełniają się. Sam autor uważa paradygmat konfesjonalizacji za „efekt podważenia socjoekonomicznego prymatu niemieckiej historii społeczeństwa w latach siedemdziesiątych oraz adaptacji wprowadzonych przez nią do nauki historii metod socjologicznych”. Schilling pisze o „zdumiewającej ambiwalencji między niewątpliwą aktualnością z jednej i zarzutem tradycjonalizmu z drugiej strony”. Koncepcja konfesjonalizacji, stanowiąca główną oś historycznych studiów autora, spotkała się z uznaniem w Niemczech i została w szerokim zakresie recypowana przez historyków. Autor przedstawia religijno-psychologiczny model Europy, reformacji i wczesnonowożytnej konfesjonalizacji państwa i społeczeństwa, jego tekst traktuje o konfesjonalizacji w Kościele i prawie, o kształtowaniu się narodowej tożsamości, o konfesyjnych wojnach i powstawaniu w Europie międzynarodowego systemu.

W tomie 33 pisze Hans Henning Hahn (Stereotypy – tożsamość – konteksty. Studia nad polską i europejską kulturą, przekład Izabela Drozdowska-Broering, Maciej Forycki i inni, 2011). Hahn, profesor Uniwersytetu w Oldenburgu, należy do wybitnych znawców historii polskiej w swoim kraju. Jest jednym z najczynniejszych członków Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej i autorem świetnych tekstów o splocie spraw polskich z europejskimi w XIX w., a jego biografia księcia Adama Czartoryskiego to dzieło uznawane także w historiografii polskiej za dzieło klasyczne. U punktu wyjścia rozważań autora nad stereotypami (którym przypisuje uogólnienia naładowane emocjonalnie, które najwięcej mówią o tych, którzy je tworzą) tkwi przejęte od Klausa Zernacka odejście od tradycyjnego w nauce niemieckiej rozumienia pojęcia badań wschodnich (Ostforschung). Widzi w nich niebezpieczną i metodologicznie fałszywą „egzotyzację Europy Wschodniej”; Ostforschung to jest „to wszystko” – stwierdza – „co jest jednoznacznie zogniskowane wokół niemieckości, niemieckiej misji cywilizacyjnej na Wschodzie. Opowiada się za badaniem Europy Wschodniej, stojąc na gruncie tezy, że „dyscyplina zwana historią Europy Wschodniej nie przyjmuje niemieckocentrycznej perspektywy badawczej i interesuje się historią tamtego regionu, co oznacza, że najczęściej jest to historia Rosji, choć by dlatego, że trudno badać historię rosyjską poprzez paradygmat niemieckiej historii na Wschodzie”. Na podstawie takiego imperatywu badawczego może Hans Henning Hahn niezwykle interesująco prezentować nie tylko historyczne badania nad stereotypami, ale także w sposób pionierski definiować określenia tożsamości i miejsc historycznych oraz przedstawiać drogi i bezdroża polskich i europejskich dziejów XIX stulecia, w tym tematów tak trudnych jak problem wypędzeń (który nazywa „holokaustyzacją” prowadzonego przede wszystkim w Niemczech dyskursu). Motto książki brzmi: „Ważne jest, aby się wzajemnie respektować”.

Tom 34 zaanektował Jan Philipp Reemtsma: Zaufanie i przemoc. Esej o szczególnej konstelacji nowoczesności, przekład Magdalena Kałużna, Izabela Sellmer, Katarzyna Śliwińska, 2011. Monografia w niemieckiej wersji językowej ukazała się po raz pierwszy w roku 2008, budząc wielkie zainteresowanie. Autor jest filologiem, który opasłą książkę, jak kilka poprzednich, wydał w serii znanego Hamburskiego Instytutu Badań Społecznych (Hamburger Institut für Sozialforschung). Rozprawa zgłębia trzy kwestie, stara się odpowiedzieć na trzy zespoły pytań, które Reemstma ujmuje następująco: „Po pierwsze: jak ukształtowała się specyfika nowoczesności (tzn. w jaki sposób powstała owa europejsko-transatlantycka formacja kulturowa zrodzona z kryzysu XVI i XVII wieku), która, jak się wydaje, odróżnia się od wszystkich innych formacji tego typu, mianowicie pod względem szczególnej potrzeby legitymizacji stosowanej przemocy. Po drugie: jak udaje się jej, na drodze ku możliwie pozbawionej przemocy przyszłości, połączyć ową potrzebę legitymizacji, sposób, w jaki postrzega samą siebie, z faktyczną skłonnością do stosowania przemocy. Po trzecie: dlaczego ekscesy XX wieku, mimo iż znacząco wpłynęły na sposób, w jaki nowoczesność postrzega samą siebie, nie odwiodły jej – jak na razie – od swobodnego kroczenia obraną przez siebie drogą odrębną. Rozprawa nie ma na celu stworzenia nowej socjologii nowoczesności, nie jest również pracą o charakterze historiograficznym. Wykorzystuje ona jedynie niektóre odkrycia zarówno z zakresu historiografii jak i socjologii, obiera też właściwe drogi, jak chociażby objaśniając, co rozumie pod pojęciem »zaufanie«, jako że zdania socjologów w niezwykle ciekawej dyskusji, która toczy się wokół tego terminu, są aktualnie dość podzielone.[…] Rozprawa jest jedną z tych, które zmieniają punkt widzenia, niejako modyfikują ustawienie reflektorów rzucających światło na znany nam teren, wyróżniając w ten sposób areały znajdujące się do tej pory w cieniu, zmieniając kierunek padania owych cieni itd., i które w ten sposób pokazują, że dany obszar można postrzegać zgoła inaczej niż dotychczas. Celem pracy nie jest więc konkurowanie z innymi spojrzeniami na nowoczesność, ale ich uzupełnienie”. Jeżeli czytelnik to zastrzeżenie Jana Philippa Reemtsmy przemyśli i zaakceptuje, książka będzie dlań kopalnią inspiracji.

Tom 35 to dzieło jednego z czołowych historyków niemieckich Michaela G. Müllera (Zrozumieć polską historię, przekład Magdalena Kałużna, Jerzy Kałążny, Adam Peszke, Ewa Płomińska-Krawiec, Karolina Rapp, Jacek Serwański, Marek Zybura, 2012). Michael G. Müller, uczeń nestora humanistów niemieckich Klausa Zernacka, kierownik Katedry Europy Wschodniej na renomowanym Uniwersytecie Marcina Lutra w Halle, autor ważnych książek traktujących o historii Polski XVI-XVIII wieku, od lat współpracujący z badaczami naszego kraju, wieloletni współprzewodniczący Wspólnej Komisji Polsko-Niemieckiej do spraw Podręczników Szkolnych z Historii i Geografii UNESCO, drukuje teksty, których pierwodruki ukazały się w mniej dostępnych czytelnikowi polskiemu periodykach, wydawnictwach ciąg- łych i pracach zbiorowych w ostatnich dekadach. Pisze fascynująco, z dużym wyczuciem metodologicznym, z darem umiejętnego stawiania badawczych pytań, z uwzględnianiem szerokiego spectrum badanej materii. Michael G. Müller ze swobodą porusza się po rozległych obszarach dziejów. Pisze o historii narodowej, historii wzajemnych oddziaływań, historii europejskiej – jej tradycjach historiograficznych i problemach warsztatowych. Interesują go region, reformacja, konfesjonalizacja w historii Polski i historia stosunków niemiecko-polskich. Kieruje naszą uwagę na historię polityczną kształtującą te stosunki w XVIII i XIX wieku. Przedmiotem jego refleksji są wreszcie sprawy ustroju i mentalności między ancien regime’m a nowoczesnością: polityka wyznaniowa i rozumienie pojęcia respublica w państwie polsko-litewskim, funkcjonowanie rządów w Świętym Cesarstwie Rzymskim, status polskiej szlachty i jej przepoczwarzanie się w „obywateli ziemskich”. Teksty tomu przenika sceptycyzm wobec wiary, że historyk rekonstruuje przeszłość. Müller jest zdania, że „nie jesteśmy w stanie wyjaśnić sposobów myślenia i działania ludzi we wcześniejszych epokach i że z tego powodu nigdy też nie »zrozumiemy« historii tak do końca”. Prawda, że pytania historyków nigdy nie są „niewinne” – mówiąc o przeszłości, zawsze implikujemy własną teraźniejszość. Ale historia jako „dalekie lustro” teraźniejszości to wątpliwa metafora, bo „porządek wiedzy o świecie ciągle się zmienia i również w przyszłości będzie ulegał zmianie. To co w przeszłości było uznawane za „prawdziwą” interpretację świata, nie liczy się dziś, a nasze teraźniejsze prawdy już jutro przestaną być aktualne”. To element „historyzowania” przeszłości. Podobnie ze stereotypami. Stereotypy funkcjonują jako „kolektywna wiedza” o przeszłości; jakże łatwo – badając je – prowadzić do tego, by one dalej funkcjonowały. „W jakimś sensie zawsze pozostajemy bezradni wobec problemu mierzalności, obiektywności czy też przekładalności przeszłości na współczesność”. Michael G. Müller zajmuje się też tą metodą badawczą, żywą w historiografii, która nazywana jest historią wzajemnych stosunków czy historią relacji (Beziehungsgeschichte). Chodzi mu – jak wcześniej Zernackowi – o „historię wzajemnych oddziaływań”. Z dylematu dotyczącego historii narodowej, nie można się wyzwolić, twierdząc, że istnieje jedna historia Europy. Pyta: „Gdzie i kiedy istniała przestrzeń, którą by można nazwać Europą? Jak ma się rzecz z ważnymi wspólnymi doświadczeniami Europejczyków – chrystianizacją, reformacją, oświeceniem, industrializacją etc.? Procesy te nigdy nie objęły całego geograficznego terytorium Europy i nie były tylko europejskimi doświadczeniami”. Autor cytuje swojego mistrza Klausa Zernacka, który uczył: „Żeby być dobrym historykiem, trzeba dużo czytać, dokładnie słuchać i gruntownie myśleć”.

Pora na próbę podsumowania. Lakoniczny z natury rzeczy powyższy przegląd zawartości serii nie podważa przeświadczenia, że renoma, jaką uzyskała Poznańska Biblioteka Niemiecka, jest w pełni zasłużona. Prawie tysiąc arkuszy wydawniczych, jaki rozkłada się na poszczególne woluminy, daje asumpt do rzadkiej satysfakcji. Zamysł przyswojenia refleksji autorów niemieckich nad własnym narodem, jego kulturą i cywilizacją, okazał się fascynujący. Jest tak z kilku powodów. Pierwszym jest z pewnością trafny dobór autorów wypowiedzi, reprezentantów nauki i kultury, różniących się fachem, ale nie formatem, polem zainteresowań i poglądami, ale nie zamykających się w opłotkach jakiejś jednej dyscypliny. Poznajemy specjalistów różnych branż, historyków społecznych, filozofów, socjologów, pisarzy, którzy jednak doszli do sławy głównie dlatego, że śmiało burzyli przedziały utrwalane i petryfikowane przez akademicką tradycję i biurokratów. Szerokość intelektualnych horyzontów umożliwia im przemawianie różnym językiem, ale właśnie w tej różnorodności tkwi źródło tego, co ich łączy i co sprawia, że całość serii zachowuje swoistą równowagę i jedność – jedność znakomitego warsztatu członków elity intelektualnej. Drugim sprawcą sukcesu jest – w moim przekonaniu – umiejętność zachowania równowagi między myślą elitarną a kulturą masową w społeczeństwie niemieckim. To, że kultura masowa nowożytnych Niemiec jest odkrywana i ożywiana przez luminarzy idei, sprawia, że jej obraz zyskuje na barwie i głębi. Za trzecie źródło sukcesu uważam dbałość o właściwy podejściu naukowemu dystans wobec bieżącej polityki, którego brak mógłby tworzyć zarzewie dla pokus ideologizowania i instrumentalizowania kultury. Dlatego nie razi mnie stosunkowo dalekie tło, w jakim występują „sprawa polska” czy „wątek polski”. Przeciwnie, przyznaję że najmniejszej przyjemności dostarczała mi lektura tomu Niemcy i Polacy. Historia – kultura – polityka, który odbierałem – może nietrafnie, może pod wrażeniem lektury pozostałych znakomitych tomów – jako próbę „ulepszania” wzajemnych relacji, korygowania tezy o „niepięknej przeszłości”. Podobnie oceniałem, pewnie znów niesprawiedliwie, usiłowanie „wytłumaczenia” odbiegających od kanonu wypowiedzi Petera Steinbacha o ruchu oporu w Trzeciej Rzeszy. Było to jednak, uważam, tylko drobne uchybienie wobec zasady, że niemiecko-polskie sąsiedztwo zobowiązuje w szczególnym stopniu do refleksji rozumnej czyli chłodnej, rzeczowej , nie zacierającej kontrowersji. I jeszcze jedna przesłanka, powodująca, że Poznańską Bibliotekę Niemiecką traktuję jako sukces o poważnych walorach poznawczych. Oto pomieszczone w poszczególnych tomach wypowiedzi często mają za punkt wyjścia filozofię oświecenia, równie często kulturę Prus; od jednej i drugiej drogi prowadzą w pobliże refleksji o procesach modernizacyjnych. Spostrzeżenie to jest źródłem przeświadczenia, że Poznańska Biblioteka Niemiecka ma jeszcze wiele do „poświadczenia”. Znaczy też, że Fundacji, Wydawnictwu, współpracownikom serii, nade wszystko Redaktorom należy życzyć trwania w tym entuzjazmie pionierów, który daje gwarancję dalszych udanych tomów.

 

Strona wykorzystuje pliki cookie (tzw. ciasteczka) do prawidłowego działania lub w celach statystycznych. Ustawienia dotyczące plików cookie można zmienić w opcjach przeglądarki internetowej. Dodatkowe info: wszystkoociasteczkach.pl.

Zaakceptuj pliki cookies z tej strony.